poniedziałek, 28 stycznia 2013

Plany, plany

Chcę podzielić się informacjami na temat planowania wycieczki nad przepiękne jezioro Como we Włoszech.
Może zacznę od początku :) Od jakiegoś czasu zastanawiałam się gdzie wybrać się na wakacje w tym roku. Nigdy nie korzystam w takim wypadku z biur podróży tylko organizuję wszystko sama - czy jest to zwykły wypad nad morze, czy wyjazd do innego kraju. Brzmi to może jak zwierzenia wielkiej podróżniczki, którą nie jestem i nie byłam. Po prostu czasami jak czas i budżet pozwala to wyjeżdżamy gdzieś z mężem :) 2 lub 3 lata temu byliśmy w Bolonii i w Pradze. W zeszłym roku dwa bite tygodnie nad przepięknym jeziorem Szczytno na kaszubach. Ma tam domek letniskowy wujek mojego męża. Były to nasze pierwsze wakacje z dzieckiem (Kuba miał wtedy 6 miesięcy). Także tego typu wypoczynek z malutkim dzieckiem jest jak najbardziej wskazany. Jednak w tym roku mały będzie miał już 1,5 roku, a my chcieli byśmy zobaczyć coś nowego bo siedzenie w jednym miejscu 2 tygodnie jest trochę nużące....
Tak więc (nie zaczyna sie zdania od "tak więc") w połowie stycznia zaczęłam obserwować strony tanich linii lotniczych w oczekiwaniu na promocje. Przez dłuższy czas nic specjalnego nie znalazłam. Albo nawet jeśli coś się pojawiło to były to loty do "drogich" miejsc jak Norwegia czy Szwajcaria. O Szwajcarii marzyłam, ale jest to kraj drogi i póki co nie możemy sobie na to pozwolić aby na tydzień czasu wydać coś około 4 tysięcy złotych.
No i pewnego pieknego dnia zauważyłam na stronie easyJeta promocyjne loty do Mediolanu. No ale myślę sobie - co tam w tym Mediolanie można robić przez tydzień? Niby wiedziałam gdzie jest Mediolan, ale nie zdawałam sobie sprawy, że tak blisko, bo około 50 km od cenrum znajduje sie raj na ziemi - jezioro Como!
Początkowo plan był taki aby wynająć auto na miejscu i zatrzymywać się co drugi dzień w innym miejscu (a to w Alpach, a to nad morzem), jednak ostatecznie postanowiliśmy na dłużej zatrzymać się nad jeziorem Como. Stwierdziliśmy,  że lepiej z dzieckiem nie przesadzać z podróżami. Szczególnie, że Kuba nie jest fanem jazdy samochodem (mówiąc delikatnie) :)
I teraz im dłużej myślę nad tą decyzją, tym bardziej jestem do niej przekonana.
No ale na tym dziś kończę...bo post już i tak jest zbyt długi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz